Wpadło mi w ręce trochę pigwy i postanowiłem spróbować zrobić pigwówkę czyli nalewkę z pigwy. W zeszłym roku mi za bardzo nie wyszła ponieważ w większości owoce były zielone a nie żółte. W przypadku tego owocu użyłem uniwersalnego przepisu o którym już pisałem. Jest on przepisem wyjściowym czyli: 1kg owoców 1L alkocholu (70%) 0,5kg cukru Pierwszy krok to pokrojenie owoców i oddzielenie pestek. W niektórych przepisach pestki usuwamy w innych nie. Ja niby usuwam, ale niezbyt starannie tak żeby trochę tych pestek zostało. Czym drobniej pokrojone owoce tym lepiej, ja kroję najczęściej an ósemki bo wtedy łatwiej usunąć gniazda nasienne. Jak jakaś ósemka jest duża to po wydłubaniu gniazda jeszcze kroję na pół. Potem zasypujemy wszystko odpowiednią ilością cukru, szczelnie zakręcamy i ustawiamy ciemnym i ciepłym miejscu. Ale nie jest to regułą bo latem gdy na dworze ciepło moje nalewki dojrzewają na słońcu i mją się całkiem nieźle. Pamiętamy by codziennie wstrząsnąć słojem.

 

Po dwóch trzech dniach cukier się całkiem rozpuści, otrzymamy syrop pigwowy. Potrzeba na to min trzy dni, ja trzymam to od 4 dni do nawet dwóch-trzech tygodni, potem zlewam powstały syrop i owoce zalewam odpowiednią ilością alkoholu. Alkohol 70% otrzymamy ze zmieszania tej smaej ilości spirytusu i wódki. Syrop podczas zlewania dobrze jest przefiltrować np. przez gazę lub gęste sitko i dopiero potem przez gazę.  Potem takie zalane owoce pigwy odstawiam na dłuższy czas, najczęściej około miesiąca. Tu też pamiętamy by zamieszać słojem w miarę często tj jak nam się przypomni. Jak zwykle rodzi się już w waszej głowie pytanie kiedy pić? Powiem tak można po kilku miesiącach ale wato zgubić jedną butelkę na rok a nawet dwa lata.